Wertykalizm i Horyzontalizm, jako metafora możliwości twórczych człowieka

 

W artykule > kreacja, a rozwój ||| > odsłony rozwoju wewnętrznego (mentalnego i świadomościowego) pod dwoma postaciami ||| > czerpanie inspiracji z tych ścieżek ||| > świadomość drogi twórcy, a ekspansja twórczości ||| > przykłady z fizyki i filozofii |||

 

  Nietrudno zauważyć na bazie własnego doświadczenia, że tworzenie – nawet najbardziej prozaiczne, codzienne – wymaga od człowieka pewnej dozy wysiłku. Nie tyle ilość, intensywność (jakby mierzona czasem), co jakość tego wysiłku, mogą skutkować dobrym efektem, w przeciwieństwie do efektu miernego, pozbawionego uczucia, a nawet prostej radości tworzenia. Przygotowując posiłek mamy wybór, aby włożyć w niego cząstkę swojej energii, umiejętności, albo po prostu łączyć produkty jak przepis nakazał i zakończyć proces z ulgą, zamiast satysfakcji. Takie proste wybory, które często przychodzą spontanicznie, mają duży wpływ na sposób kreacji. A raczej – zauważenie tych prozaicznych akcji-reakcji – pomaga przyjrzeć się swojemu tworzeniu także w innych dziedzinach, w sztuce czy nauce, zależy czym się zajmujemy i co nazwalibyśmy swoją pasją.

 

 

 

 

 

Kreacja a rozwój

 

 

 

 

Rozwój to obecnie bardzo popularne słowo. Odnieść je można do procesów fizycznych zmian, psychicznych lub całościowych w człowieku. Do postępu cywilizacyjnego, kulturowego czy społecznego. W tym wypadku piszę o rozwoju człowieka w sensie holistycznym – jako złożonej z wielu małych cząstek, ale jednak – całości. Z tymże sam akt, wolna wola, z jaką świadomie się rozwijamy, pochodzi już z głębi człowieka – jego jaźni, duszy czy kosmicznego umysłu, zależy jaki „duchowy dyskurs” przyjmiemy za pasujący do siebie. Bo tak – tych słów można mnożyć wiele i dopasowywać je do własnego światopoglądu. Równocześnie warto widzieć w nich coś wspólnego – obraz, uczucie, synergię – sprawiające, że wiele pozornie różnych słów opowiada w istocie o tym samym lub czymś bardzo podobnym (słowoczucie). Tak też rozwój o jakim piszę, dotyczy całościowego, intymnego wręcz rozwoju indywiduum (nie tyle beznamiętnej jednostki), które to otwiera się na swój potencjał i coraz bardziej świadomie go odkrywa oraz uzewnętrznia.

Świadomy rozwój sprzyja zatem kreacji, tworzeniu oraz uzewnętrznieniu tego, co stworzyliśmy. Urealnieniu tego w materii. Kreatywność, oddanie się swojej najgłębszej pasji, także podlega pewnym procesom – w zasadzie wszystkiemu, czemu twórca podlega. Kształtuje ją jednak nie tylko cząstka naszego życia, ale też wszelkich doświadczeń pozazmysłowych, onirycznych, wspomnień z różnych wymiarów i czego tylko zechcemy, a co wchodzi w skład naszego ciała, umysłu i ducha – wszystkich przestrzeni człowieka, w których mogą gromadzić się lub kreować idee, słowa, myśli, uczucia, energie. Bo jeśli mówimy o rozwoju to nietaktem byłoby pomijać współczesną i starożytną wiedzę na temat energii, wymiarów i możliwości ekspansji człowieka nie tylko w sfery materii, psychiki, co także mentalu i ducha.

Podążajmy zatem dalej: tworzenie umożliwia równocześnie rozwój. Ponieważ samo zawierzenie swej pasji sprawia, że podążamy jej ścieżką wytrwale i nawet, gdy zboczymy z niej, to i tak coś nas tam znów przyciągnie. Będzie ona rozwijać się nawet bez naszej świadomości. Prawdziwa pasja mieszka tak głęboko w człowieku, że z choćby cząstką wiary i uwagi na nią, może rozkwitać niczym kwiat. Każdy zakręt, powrót do tej czynności czy powinności wobec swojej twórczości, daje uczucie „bycia w domu” i jest całkowicie bezinteresowne. Jest wręcz popłynięciem za wewnętrznym flow i czerpaniem z źródeł inspiracji, które nagle okazują się częścią rozwoju i doświadczeń zupełnie „pobocznych”. Rozwój i kreacja to bardzo zgrana para.

 

Czy da się wyodrębnić co było pierwsze? A może są swoim lustrzanym odbiciem, stronami jednej monety? Niczym yin i yang wtuleni w istotę człowieczeństwa?

 

Bez rozwoju tkwilibyśmy w tym samym sposobie tworzenia, bez inspiracji i nowych wglądów. Bez kreacji rozwój byłby beznamiętną podróżą, słodkim tripem przez rzeczywistość, której głębia jest tak rozległa, że nie sposób wybrać czegoś dla siebie. Pasja, indywidualna, wewnętrzna ścieżka twórcza sprawiają, że ta zwykła wycieczka „poszerzania świadomości” (i inne) zamienia się w prawdziwą wyprawę: w źródło życia, inspiracji, wiedzy, przyjemności, umiejętności. Wszystkiego, czego tak naprawdę potrzebujemy, by wcielać w życie kreacyjne możliwości.

 

 

 

 

 

 

Odsłony rozwoju wewnętrznego

(mentalnego i świadomościowego)

 

 

 

 

Heraklit z Efezu, jeden z greckich filozofów przyrody, napisał, że prawdziwa harmonia jest harmonią przeciwieństw. Kiedy pierwszy raz to usłyszałam, poczułam jakby różne cząstki moich doświadczeń ułożyły się w zgrabny obraz, niczym puzzle. Przeciwieństwa, które gdzieś dostrzegałam w świecie, ich odmienność od wewnętrznych odczuć i podróży, nagle mogły stanąć na równi i otworzyć przede mną kolejny wymiar doświadczania. Harmonia, wyidealizowana, wynoszona na piedestał postrzegania rzeczywistości, może okazać się zgubna, ponieważ żyjemy w świecie bardzo różnorodnym i nieustannie się z tym zderzamy. Chcąc żyć, jako człowiek odkrywający swój pełen potencjał, musimy prędzej czy później zmierzyć się z granicami poznania, z tym co (często skrajnie) różne od nas. Nie tworzyć barier, a przekraczać je na rzecz tej prawdziwej, lekkiej, zawierającej w sobie całą Ziemię, jak i wszechświat – harmonii.

W tym miejscu chciałabym zobrazować dwa rodzaje poznania, rozwoju człowieka, które z pozoru mogą wydawać się sprzeczne. Jednak z uwagi na przytoczony powyżej fragment harmonizacji przeciwieństw w umyśle, te dwie drogi niech zatańczą wspólnie. Doświadczenie pokazuje, że równoważą się one i prędzej czy później krzyżują się, otwierając przed naszą duchowością (co się równa: rozwojowi twórczemu, osobowościowemu, mentalnemu, fizycznemu – a jakże!), otwierając przed nami kolejne wymiary samopoznania. I eksploracji świata z jeszcze innej perspektywy.

Dwie możliwości rozwoju odnajdujemy w rozmaitych religiach, filozofiach i archaicznych praktykach, a nawet w nauce czy sztuce. Nazywam je – wertykalizm i horyzontalizm. Są to pojęcia właśnie ze sztuk plastycznych, oznaczające kompozycję dzieła podkreślającą charakter pionowy lub poziomy. Najprostszy przykład to Jezus na krzyżu (pion) i Ostatnia Wieczerza (poziom). Na rzecz tego artykuły pragnę jednak rozszerzyć te pojęcia – i zacznijmy od otaczającej nas przyrody.

 

Horyzont jest tym, co rozciąga się w przestrzeni, tworząc linię, za którą nie sięga nasz wzrok. Słońce wyglądające zza linii horyzontu i za nią się chowające wieczorem. Widok morza czy oceanu niknącego w dali, gdzie łączy się z linią nieba. Cały przestwór, jaki ujmuje ta magiczna linia horyzontu symbolizuje całość ludzkiego doświadczenia na Ziemi, zawiera w sobie zarówno to, co przed, jak i za horyzontem. Ale też obejmuje sobą planetę i przypomina o kolistej naturze czasu, o braku linearności w takim otwartym, zrównoważonym pojmowaniu świata. Jest też trwaniem, balansowaniem pomiędzy znanym-nieznanym, sobą-obcym, czasem i przestrzenią. Horyzontalne postrzeganie rzeczywistości możemy odnaleźć w podstawach buddyzmu, hinduizmu, szamańskich technikach pracy z żywiołami i naturą, medytacji, pracy z ciałem. To jest zatrzymanie się w chwili obecnej i odkrywanie jej całym sobą, także w towarzystwie innych. To idea kręgu i przyjaźni oraz zdobywania wiedzy na bazie doświadczania życia, a także czerpania z niego bezinteresownej radości i przyjemności.

Horyzontalizm w odniesieniu do kreatywności jest nieodłączną częścią artystycznego życia, często jedyną! Nieczęsto cenioną. Do tego jednak jeszcze wrócimy. Z pamięcią o ruchu płynięcia przez życie – tu i teraz, przesuńmy się do kolejnego wyobrażenia ścieżki rozwojowej.

 

Wertykalizm, pion, niczym wyobrażenie szamańskiego Drzewa Życia, albo Świętej Góry, łączy w sobie światy. Światy symbolicznie nazywane Dolnym, Górnym i Środkowym, Jawią, Nawią i Prawią, w zależności od tradycji. Światy, jakie dziś możemy określić śmiało: wymiarem cielesnym (materii), eterycznym (ducha) i mentalnym (umysłu). Składamy się bowiem z takich cząstek, jednoczymy je w swojej ludzkiej postaci i możemy poznawać, odkrywać możliwości tego, że istniejemy, dzięki umysłowym aktom. Wolnej woli i transgresji. O transgresji z pewnością będę musiała jeszcze wspomnieć szerzej. Oznacza ona przekraczanie granic, wychodzenie poza, przechodzenie dalej (w różnych sferach). Bardzo odpowiada ona wertykalizmowi, ponieważ wertykalizm zawiera w sobie odniesienia do góry-środka-dołu. Drzewo lub Góra, Słup czy Wieża. Te symbole zawsze przybliżały ludzi do wyobrażenia boskości. Światów niebiańskich, ludzkich i świata przodków.

Postrzeganie rozwoju w sposób wertykalny oznacza przekraczanie ograniczeń, przyzwyczajeń, doznawanie stanów mistycznych/oczyszczających/wyzwalających, które prowadzą do konkretnych zmian, posuwają nas trochę do przodu w kontekście rozumienia siebie, swoich umiejętności i powołania z głębi serca. Dają nam jakąś wiedzę lub moc, narzędzie lub pomoc. Wertykalizm obecny jest szczególnie w monoteistycznych religiach, takich jak chrześcijaństwo czy islam, ale też w tradycyjnych praktykach szamańskich i jogicznych. Polegają one bowiem na tym, aby pracując nad sobą czy konkretnym aspektem rzeczywistości, odkryć kolejną warstwę siebie, dokonać ekspansji, przybliżyć się do swojego rdzenia, źródła mocy i stwórczości.

Wertykalizm dla artystów bywa nieodłączną częścią drogi życiowej, nie zawsze niestety dobrze transformowanej i akceptowanej. Być może wynika to z faktu, że zwykliśmy rozdzielać od siebie rzeczy, grupować je na przeciwległych biegunach, podczas gdy mogą one współistnieć na zasadzie harmonii przeciwieństw.

 

Wertykalizm i Horyzontalizm, jako ścieżki rozwoju wewnętrznego człowieka, to zatem życie zarówno utwierdzone w radości Bycia tu i teraz i doświadczania różności świata (mentalnej czy kulturowej), jak i głębokiej przemiany, oferującej poznanie z samego źródła. Połączenie tych jakości w sobie, to przekroczenie dualizmu i wejście na bardzo świadomą ścieżkę rozwoju. Dobrym przykładem w tym miejscu jest sama idea kręgu szamańskiego czy praktyk tego typu – poprzez stworzenie uświęconej, pięknej przestrzeni i kręgu ludzi, którzy towarzyszą sobie w doświadczaniu bogactwa życia, mogą oni doznać wglądów w swoją duszę, przeżyć transformację i przekroczyć jakieś swoje ograniczenia. A następnie, znów dzięki idei kręgu i wzajemnej pomocy, zintegrować to doświadczenie do codziennego życia. Można powiedzieć, że każda chwila jest zbudowana tak samo z zachwytu nad chwilą i czerpania z otoczenia inspiracji, jak i umiejętnością włożenia w tę chwilę bogatej cząstki siebie.

 

 

 

 

 

Czerpanie inspiracji

z dwóch ścieżek poznania

 

cdn

 

 

 

 

 

 

Wertykalizm i Horyzontalizm, jako metafora możliwości twórczych człowieka

Dodaj komentarz

Close Menu
×
×

Koszyk