Święte Słowa: Inicjacja Indiańska

 


Bruno Müller. Karai Ru Ete and Kerexu Xy Ete, the Keepers of the Flames. Szamani Indian Guarani, posługujący się Świętymi Słowami i głoszący je innym.

INICJACJA

 

Odbywam podróże medytacyjne w świat Indian, związanych z piciem Yerba Mate, naparu z suszonych liści ostrokrzewu paragwajskiego (Ilex Paraguariensis). W czasie tych podróży porozumiewałam się z Szamankami plemienia Charrua oraz Guarani, otwierając przepływ komunikacji pomiędzy nami i dając wyraz swojemu wzruszeniu wobec ich świata i drogi, jaką musieli przejść (kolonizacja, podboje itd.). W ostatniej podróży odczarowałam swoją intymną relację z tamtejszymi ziemiami, a także przeszłam inicjację, o której tu chcę napisać.

Jest ona bowiem związana z pewnym zadaniem, jakie przyszło do mnie już od czasu samej chęci połączenia się z duchem, z energo-informacyjną częścią Rośliny, Yerba Mate. Zadanie to dotyczy przekazu Świętych Słów Indian Guarani. Jest połączeniem roślinnego dao i alsłowii.

 

~~*~~

 

Podczas swojego pobytu w Dżungli, której dokładnego umiejscowienia nie podam, ponieważ plemię, do jakiego trafiłam znajduje się poza czasem i przestrzenią, Caa Yari rozebrała mnie i nago wskazała krąg plemienny Guarani. Usiadłam obok Szamanki, którą znałam z poprzedniego spotkania, a ta podała mi tykwę z yerbą. Napiłam się do końca – czyli wysiorbałam i oddałam jej naczynie do ponownego nalania. Potem przyszedł czas na Inicjację.

Wzięto mnie do kręgu i położono na ziemi. Moje ciało wnet pokryły czarne linie i paski, symbole inicjacyjne, po części zakrywające moją nagość, po części podkreślające aspekty, jakich nie potrafię opisać. Był  to tatuaż rytualny, zmywalny zapewne.

Pojawia się Szaman, wychodzi z lasu. Jest chudy, pomarszczony, ale pełen werwy i energii. Przypomina doświadczonego Jogina. Jest niczym duch i budzi respekt. U pasa ma rytualną tykwę. Daje mi do zapalenia tytoniu przy jej użyciu. Lekko się duszę i opadam w odurzeniu bez kontroli nad tym, co dalej się dzieje. Zostaję wciągnięta w wir tańca i śpiewu. Unoszą mnie na rękach, wtłaczają w swój krąg. Przepływają przeze mnie ruchy i symbole. Szamanka , piękna i stara Matka, siedzi i patrzy.

Szaman wyciąga mnie z Kręgu inicjacyjnego na stronę. Wchodzimy w ciemny las. Chwieję się lekko, on wciąż mówi – energicznie lecz szeptem. Widzę czerń wokół i czuję jego zwinną obecność. Powtarza:

 

„Święte słowa zostaną opowiedziane”

 

Kilkakrotnie.

Potem dostaję wizję o tym, kim są Guarani, zaklęci w słowach, poza czasem i przestrzenią, żyjący w nich.

Widzę w czerni świetlne spirale, otwarte okręgi niczym uroboros ze światła, strumienie wirujących promieni, a wreszcie pnące rośliny. Znów w lesie z Szamanem. Pytam o ziemię bez zła, ich najważniejszy mit, czym ona jest, czy jest?

Szaman mówi, że to urzeczywistnienie słów.

Wracamy do Kręgu, kłaniam się Szamance Matce, a ona oczyszcza moją głowę tytoniem. Myśli się klarują, a jej ciemne pomarszczone dłonie dotykając mnie, otwierają wdzięczność i spokój. W kręgu śpiewy ABA ABA ABA. Prośby o przekaz Świętych Słów.

Wcześniej, nie wiem w którym momencie, to było jak wir – odkąd zostałam pomalowana, aż po obmycie głowy tytoniem – dostałam Inicjacyjne Imię

 

KA’NYATI

 

Po pożegnaniu z Szamanką i Kręgiem wracam z Caa Yari na chmurze do siebie.

Przez kilka dni rozmyślam i zagłębiam się w przekazy Guaranich, bo dla nich słowo naprawdę jest częścią, jak nie duszą człowieka.

Czekam na Moment. By ponownie siąść z nimi w Kręgu.

 

Opowiem Święte Słowa, gdy przyjdzie Sen.

 

 

MITYCZNY TEKST PLEMIENIA MBY’A GUARANI

Kiedy usiądzie istota, która będzie radością

kochających się,

Kiedy usiądzie istota, która będzie radością

przyozdobionych piórami,

Wyślijcie na naszą ziemię piękne słowo,

aby tam położyło swoją stopę.

Święte Słowa: Inicjacja Indiańska

Dodaj komentarz

Close Menu