korespondencja kreatywna

Korespondencja. Tak zapomniany element ludzkiego życia. Teraz nawet pocztówki wysyłamy baaardzo rzadko, o ile w ogóle. Porozumiewamy się za pomocą mediów społecznościowych, czasem maili. Czasem telefonów. A może kiedyś zdarzyło Ci się pisać listy? Może piszesz czasem obszerniejsze maile? Dostrzegasz różnice nad jakością i sposobem komunikacji, kiedy piszesz wiadomość na fejsie, a kiedy maila? Są to takie szczególiki, dotyczące słów i sposobów ich złożeń. To zaś pociąga za sobą inną rzecz: treść, jej jakość i przede wszystkim głębię.


Odkąd prowadzę strony internetowe i blogi (bo od blogów się zaczęło), miałam szansę zasmakować głębokiej konwersacji, opartej na czuciu, intuicji, niejednokrotnie miłości do słowa i rozwoju. Konwersacji, która odbywała się mailowo, a i często zawierała w sobie wymianę interesujących książek, filmów, wiedzy. Dostałam nawet raz fizyczne egzemplarze książek. Zdarzały się też korespondencje, w których po prostu ktoś wyrażał wdzięczność i podziw dla stron, czy może treści, jakie spisuję. Takie małe, budujące rzeczy są dla mnie największym przykładem tego, jak wiele nie wiemy i jak wiele nie widać na zewnątrz, podczas gdy w tych wewnętrznych światach aż się kotłuje. Pełnia inspiracji, powiązań, sieci, komunikacji.

Korespondencja jest typem komunikacji opartym na głębi. Gdzie nie ma, absolutnie nie ma miejsca na farmazony. Każde słowo jest cenne, każde wyraża coś, każde brzmi w określony sposób i ma trafić w odpowiednie miejsce. Korespondencja pozwala odejść od swojej tożsamości, przyjrzeć się z boku. Takie jest bowiem pisanie, gdy pozwolimy sobie faktycznie pisać i to płynie od serca. Gdy to jest oczyszczone z oczekiwań, jesteśmy w swojej głębokiej prawdzie i słowa to wyrażają.

Dzieje się coś, z czym bardzo się identyfikuję. Bycie poza słowami. Bycie w słowach. Nic nie fascynuje mnie tak, jak rozszerzanie Twojej świadomości odpowiednim złożeniem słów, które przedzierają się przez stepy i dżungle Twojego umysłu. A tym samym i swojego, bo w zasadzie, są one jednością.

 

 

Korespondencja pozwala wniknąć w rozmaite umysłowe, mentalne i duchowe struktury i otworzyć się na wewnętrzną mądrość. Przy odpowiednim prowadzeniu, komunikacja słowna potrafi rozwikłać splątane w nieświadomości elementy i energie. Słowa same w sobie są dynamiczne i zmienne, ale gdy powierzycie je mi, gdy znajdujecie kilka chwil na napisanie – słowa te trafiają do obfitego zbioru alsłowiowej mocy. Mocy słów, mocy mentalnej równowagi. Ten zbór, zbiornik, ta ogromna przestrzeń dryfująca pomiędzy nami (gdy to czytasz), może i jest hermetyczna. Lekko tajemnicza, trochę zamknięta, może mało zapraszająca do kontaktu, do skomentowania, do oderwania się od bezpiecznej masy mediów, do oderwania się od swojej tożsamości i pod inicjałem zostawienia kilku słownych absolutów. Ten zbiornik, to miejsce alsłowiowej mocy, gdzie słowa są silne, konkretne, piękne, oniryczne i uzdrawiające, stworzyłam sama.

Tworzę go odkąd pierwszy raz nieświadomie dostałam taki dar od swoich Przodkiń. I gdy to piszę mam przed oczami moją Babcie, która opowiadała mi kiedyś historię. Byłam bardzo, bardzo mała. I nie pamiętam tak naprawdę zupełnie nic. Tylko specyficzną energię. Ja jakoś dokładnie po tym zdarzeniu napisałam pierwszą bajkę – krótką bajkę o Słoniku, który zgubił się w lesie. Kiedy po latach, na studiach znalazłam wśród swoich enigmatycznych notatek rozwojowych słowa: PAMIĘTAJ O SŁONIKU… nie wiedziałam, co miałam pamiętać. Nie wiedziałam. Czułam jedynie. Przecież pisałam nieustannie, w tym przerwy praktycznie nie było, ale coś zapomniałam, coś mi umknęło. Ten słonik był tą Wiedzą od pokoleń, która snuje się w moich żyłach i w moim układzie nerwowym. Ten Słonik był tą oniryczną prawdą pisarstwa, jakiej długo nie potrafiłam wystarczająco honorować. Bo mówiono mi, że nie można żyć marzeniami. Ja robiłam coś innego. Ja żyłam pasją. I moim odwiecznym marzeniem było żyć pasją zawsze.

To niewiele prawda? Ale bardzo trudno ułożyć sobie świat, szczególnie wewnętrzny, aby to osiągnąć. Bo w pewnym momencie nadchodzi coraz większy świat, coraz więcej na zewnątrz wypływa i odnaleźć się w tym, zachowując hermetyczną mądrość i moc słów; zachowując wierność pasji i tradycji… to umiejętność zaufania. Wiary i pamięci. Pamiętaj o Słoniku. Kiedy przeczytałam te słowa.. już pamiętam, notatki dotyczyły wielu wymiarów, bo kiedyś eksplorowałam temat równoległych wszechświatów i teorii strun. I tam ten słonik, a akurat koleżanka miała książkę Murakamiego. I ja ją pożyczyłam i ją ze łzami czytałam i temu Pisarzowi wdzięczność złożyłam w sercu.

 

 

Wokół świat pędzi, a my w nim zapętleni często zapominamy „o słoniku”, o swoim szczęściu niezależnym od wszystkiego. Zapominamy o tym, czym on jest, co nam daje, że jest już wszystkim i wystarczy ufać. I sama tak czasem mam, bo jak już napisałam, życie pędzi i odsłania coraz trudniejsze karty, z którymi mam zrobić jedno: napisać na nich swoje. Pisać na nich. Pamiętać o słoniku. I ja w tym świecie pętli, kalendarzy, mówię dalej: jestem w słowie, jestem poza słowami. Jestem słowem. Ja w tym świecie mediów i zagadek biznesowych, mówię dalej: jestem w słowie, jestem poza słowami. Stworzyłam wszechświat mądrości mentalnej, stworzyłam wszechświat ekspansji świadomości poprzez słowa. Wystarczy zaufać im, zaufać sztuce, kreacji, przepływowi wewnątrz ciała. Zaufać powolności natury, powolnemu stąpaniu słonia po nagrzanej ziemi. Iść w sobie, iść ze sobą otulonym śpiewem ptaków, słońcem, księżycem…

I jeszcze raz: ja w tym świecie społeczności, internetów, telefonów: mówię jestem w słowie, jestem poza słowami. Choćbym regularnie zbierała lajki czy inne komentarze, zawsze jestem tu, w słowie. To tutaj przychodzą Ludzie, którzy czują i rozumieją, którzy pamiętają lub chcą pamiętać. I odważnie, tak bardzo odważnie i pięknie, piszą do mnie maile. Piszą do mnie maile i dziękują i biją brawo.

Oni to robią, ponieważ czują, że od lat jestem w tych słowach. Że nigdzie się nie wybieram. Że żadne media społecznościowe, biznesowe struktury, żadne inne elementy układanki zwanej życiem nie zabiorą mnie stąd. Nieustanna ekspansja mojej słownej pasji prowadzi mnie głębiej i głębiej w to, co mogę dawać światu, co mogę dawać Wam. I nie ogłoszę tego przecież na olx, nie wypiszę na fejsbuku elaboratów brzydko wyglądających w tym ciągu przewijań, nie oznajmię jednym zdjęciem na instagramie. Nie przetransformuję się w robota biznesów, goniąc za poradami tych, którzy tu, teraz odkryli na to metody. Bo na mnie nie działają. Bo ja jako dziecko, gdy narysowałam tego błękitnego słonika na karkach papieru i pisałam, i pisałam, i pisałam – ja już wtedy wiedziałam.

I po prostu zaczęłam to robić. Strona za stroną, blog za blogiem, kartka za kartką. Słowo za słowem. Zdanie po zdaniu. Jestem w słowach, jestem poza słowami. Jestem nimi i Ty też jesteś. Jesteśmy. Bądźmy.

Ten wpis miał zapraszać kolejnych od Korespondencji, ale nie tylko takiej, w której po prostu w przypływie chwili wyrażasz wdzięczność do tego, co robię. Ale do takiej, w której chcesz zanurzyć się w słowach. Oddać się im. I oddać się temu miejscu, alsłowiowej mądrości. Jeśli czujesz, że tu jest coś, o czym może zapomniałeś, zapomniałaś… Słowa Ci przypomną. Ja przypomnę, ja – ta w słowach.

 

Taki rodzaj korespondencji musi zakładać wymianę finansową. Dlatego, że wchodzenie w coś głębiej oznacza prawdziwe zaangażowanie – z dwóch stron. A to zaangażowanie jest lekkim znikaniem ze świata. Jest odklejaniem tożsamości, aby potem ją znów przykleić. Zaangażowanie finansowe to wynagrodzenie dla mnie nie tylko za to pojedyncze zanurzenie z Tobą w słowach i Twoim przepływie. To wynagrodzenie dla całego świata alsłowii. To drobna wdzięczność za ten ogromny zbiornik mentalnej równowagi, który podtrzymuję dla nas wszystkich. Będąc w nim od początku świata, aż po jego kres i poprzez wszystkie wymiary i galaktyki. Tak, mówimy o nieskończoności. Mówimy o ekspansji. Mówimy o poszerzaniu świadomości. To są energie, tematy, rzeczy, które są obecne w intuicji czy przeczuciach. A słowem możemy je zgłębić. Odnaleźć siebie w tym, albo to, co zapomniane.

Korespondencja Kreatywna, tak nazwałam ten rodzaj pisania, jaki możemy podjąć. I pomyślałam, że opiszę na czym on polega w dłuższym poście, kierowanym wprost do Ciebie – do tej Osoby, która ma tak piękną duszę i tak bardzo czuje, że czuje i czuje, że wie, tej Osoby, która nie zawaha się Napisać. Bo Pisanie to najpiękniejsza Forma Głębokiego Kontaktu. I ja wiem, że są tu takie Osoby, że są na Alsłowii i mówię, piszę: tak, możecie. Możecie poprosić o Korespondencję Kreatywną. Możecie zanurzyć się w ten świat, przejrzeć go do granic.

Więcej o takiej formie wsparcia (Ciebie i moich działań) tutaj: SKLEP-ICUM

 


I na koniec jeszcze raz, z serca dziękuję wszystkim, którzy pisaliście do mnie mailowo już od początku moich sieciowych działań słownych (od ok. 2013 roku!!). Dziękuję Wam za każde słowo i gest wsparcia.

Dziękuję,

Martyna Dzayanayin


 

Kontakt:

e-mail: dzayanyin@gmail.com

adres: podam w wiadomości mailowej, jeśli pragniesz napisać list

korespondencja kreatywna

Dodaj komentarz

Close Menu