Initio Creatio: Kapłanka Słów

 

Drogi mojego związku ze Słowem są, jak woda. Wciąż w ruchu, w ciągłej zmianie, a jednak w podobnym rytmie, esencji, zapachu i kolorze. Jeszcze zanim wkroczyłam na ścieżkę szamanizmu bardziej ogólnego (globalnego), niż stąpanie bosymi stopami po regionalnych ziemiach i intymne samopoznanie bez udziału żadnych przekazów i nauczycieli z zewnątrz czy nawet wewnątrz… Zanim otworzyłam się w pełni na realizację Słowa w tych szerszych wymiarach – przychodziły do mnie powoli i rozważnie Słowa Nasze. Słowa w tym właśnie języku, zwanym językiem polskim, językiem tak pięknie kreślącym się na papierze piórem, najpiękniejszym – tak.

Wszelki szamanizm bowiem, wszelka duchowość i połączenie ze Słowem, zaczynają się najpierw w środku i wychodzą z miejsca, w jakim się znajdujemy. U mnie, choć przywiązania do tradycji nie znałam, rodziło się to poprzez język. Powoli, tyle na ile byłam gotowa, rozmowy ze Słońcem i Księżycem, w końcu doprowadziły mnie do głębokiego połączenia z Mistyką Słowiańszczyzny, Mistyką Słów tej Ziemi. I jest to mistyka, ponieważ pochodzi z najgłębszych rejonów połączenia i rozpłynięcia duszy osobowej w całej naturze świata i wszechświata.

Ale po kolei – o tym, jak kreacja i słowo się u mnie zmieszały. I poprzez dźwięczność słów i żywiołów wokół dostrzegłam, znalazłam, usłyszałam imię-ziarno-symbol DZAYANAYIN. Powtarzałam je jak prywatną mantrę, moją wewnętrzną odbudowę czegoś dawno zapomnianego. Bez zrozumienia co to znaczy, tylko samą wibracją wygrywałam w sobie ten świat. Świat Mistyki Słów. Alsłowii.

Było to połączenie tkane przez 2,3? lata. Potem Initio Creatio powracało silniej. Poprzez ciało – pamięć emocji, poprzez owoce – pamięć ciała. Poprzez dłonie – pamięć pióra. I poprzez Drzewa – pamięć Ziemi i Przodkiń. Wielkich Matek przemawiających przez Stare Wierzby.

Dały mi drugi raz do zrozumienia właśnie w tym roku, że inicjacja imieniem słownej mistyki jest moją misją. Jest tym, w rzeczy samej, do czego moja dusza dąży, co jej najbardziej jest potrzebne do szczęścia i realizacji. Co jest potrzebne – być może ludziom, światu, albo samym Słowom, by mogły tkać swe urzeczywistnienie w mądrych głowach i duszach. W Roślinach i Zwierzętach. By tworzyły nam Raj. Będący, jak u Indian Guaranich – urzeczywistnieniem świętych słów.

Przyszła do mnie ta inicjacja w ziemiach o pięknych pniach i ścieżkach, po których niegdyś przechadzały się Zielarki z naręczem ziół. I wspomnienie tej trasy napełnia mnie wzruszeniem. To jak moje stopy chłonęły mądrość i spokój tamtych ziem, czekających jak zaklęte na odczarowanie, odtworzenie. Samo dobro, sam śpiew i piękno duszy rozbudzonej na nowo w inicjacji wewnętrznej misji, jakby będącej popchnięciem, a nawet kopniakiem do dalszych form dzielenia się Słowem. Gdyby nie to, strona Alsłowia by nie zaistniała.

Choć słowo Alsłowia powstało przed inicjacją, to jest ono ściśle związane z Dzayanayin, mistyką słów.

I w związku z wieszczym rytmem naszych polskich ziem i języka.

 

Jak to wygląda w praktyce? Ano tak, że codziennie rano podczas sadhany widzę tylko Słowa, i sposoby na relację i rozwijanie ich, widzę i słyszę to, gdzie mój Duch rwie się najbardziej. I wszystko, co robię w swojej podstawie ma właśnie to. Dzayanayin.

 

Podpisano: Ka’nyati Dzayanyin

Solarno-lunarna energia dźwięków, słów i mistyki urzeczywistnienia.

Initio Creatio: Kapłanka Słów

Dodaj komentarz

Close Menu