„Chore inspiracje” /T.Sławiński

 

 

Chore inspiracje

 

Ostatnio zainspirowała Mnie
Śmierć moich braci i sióstr
Patrzyłem jak umierają
Widziałem ból w ich łzach
Ale nie chciałem robić niczego by było im lżej
Chciałem tworzyć nowe dzieła
Zapominając o starych
Które nie zniosły niszczących fal krytyki

Inspirujące okazały się być także
Ich lekko nadgniłe zwłoki
Pożerany przez hieny zimnych korporacji
I sępy z hali sław
Niszczyły ich…
Nie miałem czasu zadbać o godziwy pochówek
Musiałem wciąż tworzyć, i tworzyć, i tworzyć
Co w tłumaczeniu na języki życia
Oznaczało powolne samobójstwo
Po szybkim morderstwie

Inspirują mnie ich białe jak węgiel szkielety
Odbijające jak lustro

Wykrzywione smakiem mamony oblicze
Tego który kiedyś mógł nazwać się artystą
Ale dawno już zapomniał, co ten tytuł oznacza…

 

 

 

 

 

 

 


Autor: Tomasz Sławiński

„Chore inspiracje” /T.Sławiński
fot.Aleksandra Grünholz

Ten post ma jeden komentarz

  1. Czuję dreszcze i dziękuję za wyrażenie tak istotnych spraw w słowie, spraw wciąż ulotnych dla wielu, czasem ciężkich i wywołujących bunt. Ale są rzeczy, związane z procesem tworzenia, o których trzeba mówić i udrażniać te językowe tunele, aby móc następnie kreować z większą mocą, tworzyć novum, bez brodzenia po podświadomych schematach społeczeństwa.

Dodaj komentarz

Close Menu