Alfabet Mentalnych Podróży

A

Zgasły światła, by wypełnić ciszą zakamarki umysłu. Ciągłość schematów zapadła się w niepamięć. Kiedy czas także znalazł swoje miejsce i pozwolił odsunąć myśli implozje, symetrie rozprzestrzeniły się po komórkach w geometrycznych wzorach. To był już kolejny, mentalny krok w dawno nie odwiedzane rejony – albo niekoniecznie dopuszczane do żywotności. Skrzące się w głowie obrazy powoli zmieniały kształt. Dźwięki, brzmienia o niskich tonacjach, na zmianę z niespodziewanie wysokimi, zamruczały w przestrzeni swoje historie…

Stalowoszare melodie wskazały rozwidlenia pośród gąszczy i pustkowi wytworów natury, ponad efemeryczne ludzkie cnoty poza rzeczywistością. I rozległ się śmiech wyrazów, rozrywając nici słownych form.

 

B

Czasem nie ma słów wystarczających, by cel tworzenia mogły opisać. Wyrazić, najlepiej krótko i zwięźle. Więc zmierzają dalej myśli, plącząc się po orbitach istnień na pewno nie swoich, kolejne powołują do życia. Tysiące inkarnacji jednej formy, w treściach tak niepojętych, że tylko pasma dźwięków, odbijających się fizycznie w naturze, mogłyby dorównać tej monumentalności. I długie frazy, właśnie, jak wyrwane z popiołów odtwarzały stary wszechświat na kilka sekund. Były rozkoszą.

Ale pragnienie tych słów wraca, jest jak echo wśród skalnych ścian i przytulonych do nich roślin. Te sferyczne rozmowy prostych odczuć miotają się w umyśle, jak błyskawice. Silne sprzężenia, pioruny majestatycznie przecinające granat nieba. Były potrzebne, litera po literze, alfabet. Generacja mocy. Wahania na amplitudzie. Nie ma słów, wystarczających do opisania celu tworzenia. Każdy krok to nurkowanie ponad wszystkimi wymiarami siebie.

 

 

C

 

 

Alfabet Mentalnych Podróży

Dodaj komentarz

Close Menu